Wyprawa Endurance, Światło Wiary- dodatki do Time Stories

Trzy pierwsze dodatki wzbudziły apetyt na więcej, choć delikatnie obniżyły też poziom mojej satysfakcji z rozgrywki w Time Stories (szczegóły możecie poznać w poprzedniej recenzji). Oczywiście nie były one kiepskie! Bynajmniej, bawiłem się przy prawie wszystkich bardzo dobrze, choć zabrakło w moim mniemaniu trochę tego geniuszu i jakości przygody z podstawki. Niemniej wiedziony nadzieją na nowe doznania zdecydowałem się ponownie pojawić w agencji T.I.M.E, by stanąć na straży kontinuum czasoprzestrzeni. Czy jednak wśród następnych dwóch scenariuszy znalazła się perełka, która zdetronizowała Azyl i zajęła pierwsze miejsce w moim rankingu? Zapraszam do recenzji…

 

Wyprawa Endurance

Nie ukrywam, że już chwilę po zapoznaniu się z pierwszymi informacjami prasowymi, scenariusz ten wyjątkowo mnie zaintrygował. Uwielbiam okołobiegunowe przygody pełne śniegu i tajemnic. Jest w tym niegościnnym dla człowieka obszarze coś, co porusza wyobraźnię. Już zresztą od momentu przeczytania skrótu na odwrocie pudełka moje myśli pomknęły w kierunku kilku pozycji tak filmowych, jak i książkowych. 1914r.- wyprawa w celu przemierzenia Antarktydy, która kończy się utknięciem statku w lodzie, jednakże brak wyjaśnienia, co tak naprawdę wydarzyło podczas ekspedycji– intrygujące! Oczywiście nie zdradzę Wam, które z moich przypuszczeń się potwierdziły, a które były chybione, jednakże finalnie scenariusz dał mi ogromną satysfakcję. Zarówno sam poziom historii, jak i kilka nowych sztuczek użytych przy jej prowadzeniu, były bardzo udane. Być może zabrakło nieco większej ilości zagadek, które pogłębiłyby poziom trudności, ale same lokacje i ukazanie śledztwa budowały świetną imersję.

Natrafiłem także na kilka opinii, że misja jest za krótka. Faktycznie, nie ma tam zawiłości i rozmiarów porównywalnych chociażby z Proroctwem Smoków. Nie obawiajcie się jednak, że macie do czynienia ze scenariuszem, który skończy się po godzinie grania. W każdym razie nasza drużyna, analogicznie do innych przygód, potrzebowała kilku podejść do jej pozytywnego ukończenia. Reasumując, dodatek dał mi solidną porcję zabawy i gorąco go polecam!

Światło Wiary

Po świetnej Wyprawie Endurance przyszła pora na Światło Wiary. Tutaj moje wymagania były naprawdę wysokie, bo kilka źródeł bardzo mocno chwaliło scenariusz, stawiając go wręcz na szczycie swoich rankingów. No cóż… mnie on z nóg nie zwalił. Fabuła jest dość rozbudowana, a sam szkielet scenariusza doczekał się kilku ciekawych rozwiązań. Niestety w moim przekonaniu całość rozkręca się nieco zbyt wolno i jest leciutko przeciągnięta. Denerwowały mnie też niektóre zbyt wysublimowanie i obco brzmiące personalia. Wiem, wiem, musi być klimatycznie i wiarygodnie, ale ciężko było naszej grupie zapamiętać i powtórzyć część imion i nazwisk, przez co siadała narracja.

Muszę jednak pochwalić poziom zagadek, który był bardzo ciekawie skonstruowany i dobrze wyważony (zwłaszcza końcówka powodowała niemałe zaskoczenie i satysfakcję). Bardzo przyjemnie rozwinął się za sprawą omawianej przygody także wątek główny, który coraz śmielej przebija się na pierwszy plan opowieści. Zrobiło się naprawdę intrygująco i ciekaw jestem, jak ten aspekt będzie rozwijany w kolejnych scenariuszach. Koniec końców Światło Wiary także polecam, choć może nie aż tak gorąco, jak poprzedni dodatek. ;)

Słowem podsumowania

Czas na podsumowanie, jak to wszystko prezentuje się całościowo. Od strony technicznej w zasadzie mamy dokładnie ten sam standard wykonania, do którego zostaliśmy przyzwyczajeni. Innymi słowy porządne pudełko, satysfakcjonujące karty i nadal brak informacji o ich ilości. Jeśli chodzi o szatę graficzną, to pierwszy omawiany scenariusz prezentuje zdecydowanie wyższy poziom. Kreska Światła Wiary nie przypadła mi do gustu- jest zbyt „surowa”.

Przy okazji rozgrywania omawianych rozszerzeń dało się odczuć, że zredukowane zostało poszukiwanie formy, odczuwalne przy poprzednich dodatkach (raz zagadki i śledztwo, raz kino akcji). Tutaj ta forma jest stabilniejsza, nieco dojrzalsza. W dalszym ciągu fabuła i nowe mechaniki potrafią jednak przyjemnie zaskoczyć. Owe dwa scenariusze sugerują także, że autorzy weszli na bardziej konkretną drogę, jeśli chodzi o dalszy rozwój głównej osi fabuły. To chyba dobrze, bo obecny schemat misji zaczął się delikatnie wyczerpywać. Z drugiej strony coraz bardziej problematyczne mogą stawać się długie przerwy między wydawaniem kolejnych przygód. Może się zdarzyć sytuacja, że zwyczajnie zaczniemy zapominać, co wydarzyło się „w poprzednich odcinkach” i przegapimy pewne niuanse w scenariuszu. Finalnie jednak śmiało stwierdzam, że jeśli lubicie Time Stories i poprzednie misje sprawiły Wam frajdę, to możecie spokojnie pogrążyć się w omówionych przygodach- powinny dać Wam niemałą satysfakcję. Sam zaś nieśmiało zaczynam spoglądać w kierunku kolejnych zapowiedzianych dodatków, wszak agent T.I.M.E musi stale trzymać „rękę na pulsie”…

Jak to wszystko ma się do mojej listy najlepszych scenariuszy? W dalszym ciągu dodatkom nie udało się niestety zdetronizować Azylu, choć Endurance deptał mu po piętach i przegrał dosłownie o włos. Mój osobisty ranking misji przedstawia się obecnie następująco:

  1. Azyl,
  2. Wyprawa Endurance,
  3. Proroctwo Smoków,
  4. Światło Wiary,
  5. Sprawa Marcy,
  6. Tajemnica Maski.

PS. Ważnym jest, żeby dwa opisywane powyżej scenariusze przejść w kolejności omawiania ich w tym materiale. Bardzo dobrze też, żeby przed rozgrywką mięć już na koncie poprzednie przygody.

  • Miałem bardzo podobne odczucia po tych dwóch scenariuszach i nawet ranking podobny, tyle że Sprawa Marcy wciska się pomiędzy Endurance a Proroctwo Smoków

    • Sprawa Marcy trochę niżej w rankingu, bo po Azylu oczekiwałem kolejnej przygody w podobnym tonie, a tutaj rewolucja. W dodatku scenariusz miał kilka denerwujących nieścisłości. Swoją drogą ciekaw jestem, jakie plany mają odnośnie całej serii. Mam jakieś dziwne wrażenie, że fabuła zamknie się w 9 dodatkach, które wraz z podstawką stanowić będą zamknięty sezon.