• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Bartosz Borkowski
  • Blog
  • Recenzje
  • Felietony
  • Pierwsze wrażenia
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Poznajmy się: Pierwsi Marsjanie

28 lipca 2017/3 komentarze/w Pierwsze wrażenia/Autor Bartosz Borkowski

Gry o tematyce Marsa święcą w ostatnim czasie triumfy (wystarczy popatrzeć na ilość nagród zdobytą przez Terraformację Marsa). Jeśli zaś temat czerwonej planety zostanie uzupełniony mechanizmem Robinsona Crusoe– tytułu bardzo docenianego w środowisku graczy, można spodziewać się silnej pozycji od wydawnictwa Portal, która mocno zaznaczy swoją bytność w planszowym świecie. Czy tak będzie w istocie czas pokaże, ja za to zabiorę Was na krótką wizytę poglądową u Pierwszych Marsjan.

Notka o charakterze materiału.

Mimo, że materiał zawiera sporą dawkę szczegółowych informacji, które już na obecnym etapie poznania gry udało mi się wychwycić, to nie jest on pełnoprawną recenzją. Nie udało mi się jeszcze poznać wszystkich aspektów pozycji (np. kampanii, czy też rozgrywki w każdym składzie osobowym), wobec czego moja opinia nie jest finalna i może ulec zmianie.

Na początek dosłownie w dwóch słowach o czym traktuje gra. Jest to kooperacyjna pozycja, w której wcielamy się w pierwszych mieszkańców czerwonej planety starających się przetrwać w niegościnnym środowisku. W czasie trwania poszczególnych misji (opisanych na kartach scenariuszy) musimy zarówno wypełnić ich cele, jak i nie dopuścić, aby warunki w naszym kompleksie mieszkalno-badawczym, tzw. HUB-ie, spadły poniżej krytycznego poziomu.

Ok, nadszedł czas przyjrzeć się bliżej ciężkiemu (nie zdziwię się, jak znajdę w środku skały z kosmosu) pudłu Pierwszych Marsjan, które z zewnątrz posiada naprawę ładną, klimatyczną szatę graficzną. Po otwarciu naszym oczom ukazuje się bogactwo komponentów i wierzcie mi, słowo bogactwo nie jest tutaj użyte na wyrost. Plastikowe znaczniki dla graczy i zautomatyzowanych pomocników, mrowie najróżniejszych, porządnie wykonanych żetonów, kosteczki do oznaczania wszelkiej maści torów, masa kafli spełniających funkcję urządzeń w HUB-ie i wiele więcej. To robi wrażenie, zwłaszcza, że wszystkie te elementy są spójne graficznie i bardzo estetycznie wykonane. Na spodzie pudełka znajdziemy natomiast tekturową wypraskę, która nie jest jednak zbyt funkcjonalna i pewnie wielu graczy się jej pozbędzie.

Mimo, że obsługa wydarzeń została przeniesiona do aplikacji myli się ten, kto myśli, że gra będzie w konsekwencji pozbawiona kart. Wręcz przeciwnie, dostajemy do dyspozycji całą ich gamę: Karty Badań, Ulepszeń, Charakterystyk, Zdolności, Namiaru, Uszkodzeń itd. Do jakości tych komponentów nie można się przyczepić- są one wystarczająco grube, rozmiary nie są udziwnione, zaś czytelność poprawna. Jedyna uwaga odnosi się do kart Uszkodzeń Sekcji Mieszkalnej i Sekcji Systemowej. Ich kolorystyka (pomarańczowy i czerwony) jest zbyt podobna do siebie. Są oczywiście także kostki. Na głowę Marsjanina, jakie tu są świetne, „customizowane” kostki! Już kilka innych tytułów gliwickiego wydawcy miało ten komponent na wysokim poziomie, ale tutaj Portal przeszedł samego siebie! Jestem w stanie zaryzykować powodzenie wyprawy i zdecydować się na pojedynczy pion w newralgicznym ruchu, żeby sobie nimi rzucić. ;)

Niestety, aby pewne elementy wykonać lepiej, trzeba było coś innego lekko zubożyć. Ofiarą tego procesu stały się arkusze misji. Są one ładne i bardzo czytelne, niestety przeraźliwe… chude. Naprawdę, niewiele im brakuje do grubości zwykłej kartki papieru, co niestety jest krokiem w tył względem Robinsona, który owe elementy miał zdecydowanie solidniej wykonane. Osobiście zalecam laminowanie. Na temat elementów legacy i kampanii nie jestem w stanie na tę chwile nic powiedzieć, gdyż zwyczajnie nie miałem okazji ich jeszcze rozegrać. Na szczęście cięcia budżetowe ominęły wspomniane już kafle symulujące urządzenia (Oxygenatory, Panele Słoneczne itp.) Są one wykonane z porządnej tektury, a w dodatku mają powycinane otwory, które obficie zapełniamy kosteczkami. Tak, tak moi mili, od teraz przy każdej partii w klubie będziecie czuli ciepły oddech na karku i słyszeli zgrzyt zębów każdego posiadacza Terraformacji, który będzie zazdrośnie przyglądał się zza Waszych pleców owym kaflom i wspomnianym wycięciom. Ilu z nich pęknie serce, nie chce nawet myśleć…

Podobny bajer z otworami na kosteczki (w mojej opinii rozwiązanie to zwyczajnie powinno stać się standardem w grach planszowych),  zastosowano także na palanszetkach graczy. Koniec więc z oszukiwaniem ze stanem zdrowia (że niby się kosteczka przypadkiem przesunęła, taaa). Niestety, Portal przy tej okazji skończył z praktyką umieszczania wizerunku zarówno wersji męskiej, jak żeńskiej postaci na planszetce. W tym przypadku może to być o tyle dziwne, że aplikacja może przyporządkować imię Samantha do postaci o rysach typowego podstarzałego Azjaty. Spokojnie jednak, personalia można edytować. Skoro mowa o elementach tekturowych, przyjrzyjmy się nieco bliżej głównej planszy. Ta jest nieco mniejsza od typowych sześcio-elementowych molochów ze stajni FFG, ale i tak jej gabaryty są konkretne. Przedstawia ona naszą stację wraz z przylegającymi terenami, sporo miejsca przeznaczono także na urządzenia i kilka torów postępów. Spotkałem się z pewnymi narzekaniami, że nie jest to najlepszy projekt Portalu, ale mnie się ona podoba. Jest czytelnie, estetycznie, zaś specyficzny design dobrze oddaje tematykę gry. Nie jest to może poziom Robinsona, gdzie plansza robiła piorunujące wrażenie i wręcz czuć bijącą z niej obietnicę przygody, ale nie jest to także potworek w stylu Cry Havoc. Oprócz kafli urządzeń, na planszy umieszczamy także trzy figurki przedstawiające HUB i dwa pojazdy. Nie są to elementy, bez których gra nie mogłaby się obyć, ale w moim odczuciu dodają one nieco klimatu i zwyczajnie pasują do gry. Na planszy ląduje także masa znaczników, w większości do oznaczenia stanu poszczególnych urządzeń. Ku mojemu zaskoczeniu okazuje się, że owych kostek dostaliśmy w grze za mało. Musimy się więc w kilku misjach posiłkować zamiennikami.

Oczywiście, aby ogarnąć nie tylko komponenty, ale i reguły gry, została oddana w nasze ręce instrukcja. Jak wypada? Tłumaczy nam ona 95% zasad i chociaż lektura jest nieco ciężka, to po przeczytaniu mamy odczucie, że można zacząć rozgrywkę. Jednakże, pierwsza misja szybko sprowadza nas na ziemię. Pojawiają się pewne zagadki i niedopowiedzenia (brakujące 5%) więc szybko wskakujemy na fora BoardGameGeek i GamesFanatic. Jeszcze tylko filmik Rodney’a z Watch It Played i możemy powtórnie zasiąść do partii…
Niestety, o ile Portal jest pionierem i przykładem w dziedzinie komponentów, o tyle instrukcje jakoś nie chcą mu wychodzić. W tym przypadku po części może to być też wina specyfiki samego silnika, który posiada kilka upierdliwych małych zasad i wyjątków. Nieco poszukiwań wymaga czasami także poznawanie nowego scenariusza-  także przy tej okazji mogą pojawić się pytania. Wydawnictwo jednak prężnie działa, aby nie pozostawiać graczy bez odpowiedzi, czego efektem jest m.in. oficjalne FAQ, którego tytuł zdążył się już dorobić.

Już tyle słów padło z mojej strony, a nie poruszyłem jeszcze jednego z najważniejszych aspektów gry tj. aplikacji. Na początek pragnę uspokoić planszówkowych konserwatystów. Aplikacja, choć wymagana do rozgrywki, nie sprawia, że PM stają się grą video. Bynajmniej, pomaga ona jedynie w setupie (który jest dość pracochłonny) i płynnym prowadzeniu partii, ukrywając przy okazji pewne szczegóły fabularne. Jednym słowem uchwycono idealny balans, aby tytuł usprawnić, a jednocześnie nie zabierać mu ducha gier bez prądu. Oczywiście mimo licznych zalet program nie jest pozbawiony wad (analizę opieram o wersję 1.04) . Zabawię się więc w tekstowego ping-ponga wymieniając je naprzemiennie :

 Czytelność– aplikacja jest intuicyjna. Nie potrzeba jakiejkolwiek zaawansowanej wiedzy i umiejętności, aby się w niej odnaleźć i poprawnie ją obsługiwać.

Zasobożerność– pojedyncza, dwugodzinna rozgrywka „konsumuje” mniej więcej 70% baterii w telefonie i konkretnie go rozgrzewa. Problem powtarzał się kilkukrotnie na różnych urządzeniach, pojawiły się też podobne sygnały od innych graczy. Jako, że nie było potrzeby implementacji w programie szczególnie ciężkich algorytmów dla wysublimowanych obliczeń, nie ma też zasobożernych elementów graficznych, obstawiam że jest to kwestia kiepskiej optymalizacji.

 Poziomy trudności– bardzo pozytywnym jest fakt, że wprowadzono konfigurowalne poziomy trudności i gracz może adaptować scenariusz pod własne preferencje. Funkcja ta, choć nie przetestowana jeszcze przeze mnie w pełni, sprawia wrażenie dobrze przygotowanej. Dla przykładu poziom średni stanowi wyzwanie, ale jest do przejścia, jeśli nie popełnimy zbyt dużej ilości błędów i mamy nieco szczęścia. Poziom trudny to często „ściana”, tak dobrze znana miłośnikom Robinsona.

Brak konsekwencji– wydarzenia wymagają czasami asysty postaci, która nie została wybrana przez nas do rozgrywki.

Stabilność– program ani razu nie zawiesił się, ani też nie miał problemu ze stabilnym działaniem pozostając w pełni responsywnym.

Wymóg kartki i obliczeń– chyba największe „przewinienie”, które napotkałem w aplikacji. Podczas niektórych scenariuszy program, w jednym z kroków przygotowań, wymaga od nas uszykowania kartki (lub wydrukowania gotowego arkusza ze strony wydawnictwa) i wykonania na niej obliczeń. Wypisujemy więc liczby, dodajemy je, następnie często musimy wyliczyć wartości procentowe dla wcześniej obliczonych wyników. Innymi słowy, urządzenie które ma moc obliczeniową przynajmniej kilku GFLOPS, każe mi obliczyć 30% z liczby 155 i zapisać to wszystko na kartce? Interesujące! Ja rozumiem, że dodawanie specyficznych, dla konkretnej misji, elementów do szkieletu aplikacji może być dodatkowym wyzwaniem i kosztem, ale rozwiązanie z kartką i liczeniem „na piechotę” jest skrajnie nieeleganckie.

Pomoc przy setupie– program asystuje nam podczas przygotowania rozgrywki i znacząco przyspiesza ten proces.

Nieprecyzyjność setupu – niekiedy aplikacja zbyt nieprecyzyjnie instruuje gracza, co rodzi niepotrzebne wątpliwości.

Ergonomiczność– nie ma problemu z obsługą programu nawet na telefonach z mniejszym ekranem. Elementy aplikacji zostały sensownie przemyślane, system zakładek pozwala nam wygodnie się przełączać między celami misji i wydarzeniami.

Brak motywu muzycznego– miło byłoby, jakby w tle odgrywana była jakaś tematyczna muzyka uzupełniając rozgrywkę o dodatkowy klimat.

Ok, wiemy już dość dużo o zawartości Marsjan i aplikacji. Jak to wszystko wypada jednak całościowo? Na obecną chwilę mam za sobą kilka rozgrywek w pojedyncze misje, które są różnorodne i sprytnie przemyślane. Mimo, że elementu przygodowego jest mniej niż w poprzednim tytule opartym o tę mechanikę, to jednak gra dość dobrze oddaje klimat marsjańskich zmagań i różnorodności wyzwań z tego wynikających (pamiętajmy wszak, że jest to tytuł euro). Fakt, że oprócz pojedynczych misji dostępne są dwie, pięcioetapowe kampanie sprawia natomiast, że mamy przyjemne uczucie obcowania z rozbudowanym i różnorodnym produktem, a nie wersją demo gry, do której już czekają w kolejce liczne dodatki. Oczywiście pojawiają się pewne zgrzyty, wspomniane już w poprzednich akapitach. Instrukcja pozostawia nieco do życzenia i tego aspektu szybko się nie zmieni. Jednakże po przeskoczeniu tej bolączki pozostają w głównej mierze problemy w samej aplikacji, które wydawnictwo może poprawić bez konieczności kłopotania swoich klientów jakimikolwiek erratami, wymianami komponentów itp. I to też pokazuje siłę płynącą z wykorzystania aplikacji w planszówce. Nie dość, że dostaniemy w przyszłości nowe wydarzenia i inne elementy urozmaicające rozgrywkę (tak przynajmniej zapowiedział autor- Ignacy Trzewiczek), to w dodatku jest szansa na poprawienie większości wymienionych przeze mnie bolączek. Wiecie jednak, co jest w tym wszystkim najważniejsze? Że mi się chce…

Chce mi się wielokrotnie wertować instrukcję, by dobrze opanować grę. Chce mi się rozkładać planszę i prowadzić kilkugodzinną rozgrywkę mimo przegranej za ostatnim podejściem. Chce mi się grzebać po forach szukając odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i dowiadywać się nowych informacji na temat PM. Nie robiłbym żadnej z wyżej wymienionych czynności, gdyby tytuł nie miałby „tego czegoś”. Czynnika, który zarówno mnie, jak i pewnie wiele innych osób przyciągnie do gry. Nie jest to oczywiście tytuł dla każdego i polecam wszystkim wahającym się osobom partię próbną przed zakupem. Mnie, w każdym razie gra do siebie przekonała, a czy owe zainteresowanie się utrzyma i pozycja przetrwa próbę czasu- wyjdzie w praniu. Pozostaje mi więc życzyć Wam samych zielonych znaczników statusu i niech Mars będzie dla Was łaskawy…

Zdjęcia widoczne w materiale pochodzą z wersji przedsprzedażowej, która została rozszerzona o dodatkowe/ulepszone komponenty m.in. o cieniowanie figurek, dodatkowe kafle maszyn pomocniczych.

 

0 Udostępnień
Tagi: First Martians, Ignacy Trzewiczek, Pierwsi Marsjanie, Portal
https://bartoszborkowski.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/76/2017/07/PM1-1.jpg 682 1024 Bartosz Borkowski https://bartoszborkowski.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/76/2017/03/bartoszborkowski_logo.png Bartosz Borkowski2017-07-28 09:44:352021-01-16 19:13:14Poznajmy się: Pierwsi Marsjanie
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
„Jeśli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga Cię tam poprowadzi” – Cooper Island
„Nie to, kim jesteś pod spodem, tylko to, co robisz cię określa” – Batman: Wszyscy Kłamią
„Wykorzystując każdą chwilę na rozwój i tworzenie, wygrywamy z czasem.”- Osadnicy: Narodziny Imperium
„Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia” – Escape Tales: Rytuał Przebudzenia
„Znacie klątwę detektywa? Rozwiązanie było tuż pod moim nosem, lecz wciąż skupiałem się na złych wskazówkach.” – Detektyw
https://bartoszborkowski.znadplanszy.pl/kontakt/

Bartosz Borkowski
O ile od zawsze byłem pasjonatem gier komputerowych to, o dziwo, nowoczesne gry planszowe poznałem stosunkowo niedawno, bo zaledwie kilka lat temu. Była to jednakże miłość od pierwszego wejrzenia! Za co tak uwielbiam planszówki? Za magię, towarzyszącą pierwszemu otwarciu pudełka wypełnionego pięknymi, tajemniczymi komponentami, za radość płynącą z poznawania mechanik rządzących tytułem, za satysfakcję towarzyszącą wygranej. I wreszcie, a może przede wszystkim, za to, że umożliwiły mi spędzenie wielu niezapomnianych chwil w towarzystwie bliskich mi osób. W swoich tekstach starać się będę zarazić Was swoją pasją, ale i przestrzec przed zawodem, gdyż niestety nie każda planszówka jest gwarancją dobrej zabawy.

Bartosz Borkowski

NAJNOWSZE WPISY

  • Pyrkon 2022 okiem Bartka3 lipca 2022 - 21:29
  • „Nie to, kim jesteś pod spodem, tylko to, co robisz cię określa” – Batman: Wszyscy Kłamią28 maja 2022 - 16:01
  • „Przeznaczenie dostarcza nam kanwę naszej przyszłości” – Destinies10 marca 2022 - 10:51
  • „Jeśli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga Cię tam poprowadzi” – Cooper Island20 marca 2021 - 20:29
  • „Trochę się to kojarzy ze stanem surowym, ale robimy postępy…” – Nanaki14 lutego 2021 - 14:39
  • „Większą część życia spędzamy, śniąc, przede wszystkim na jawie” – Pracownia Snów13 października 2020 - 19:35
  • RPG, czyli krótka historia o uprzedzeniach, odkryciach i fascynacji23 maja 2020 - 15:41
  • „W zmieniającej się gospodarce działanie jest zawsze spekulacją” – Brass: Birmingham8 grudnia 2019 - 20:23
  • „Piękno jest użyteczne. Daje poczucie zakorzenienia, tworzy osobistą historię” – Minerały17 listopada 2019 - 20:24
  • Bractwo Wybrzeża – dodatek do Time Stories1 września 2019 - 17:23

Kategorie

  • Felietony
  • Pierwsze wrażenia
  • Recenzje

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje
  • Pierwsze wrażenia

Archiwa

  • lipiec 2022 (1)
  • maj 2022 (1)
  • marzec 2022 (1)
  • marzec 2021 (1)
  • luty 2021 (1)
  • październik 2020 (1)
  • maj 2020 (1)
  • grudzień 2019 (1)
  • listopad 2019 (1)
  • wrzesień 2019 (1)
  • lipiec 2019 (1)
  • maj 2019 (2)
  • kwiecień 2019 (1)
  • luty 2019 (1)
  • styczeń 2019 (2)
  • grudzień 2018 (1)
  • listopad 2018 (1)
  • październik 2018 (2)
  • wrzesień 2018 (1)
  • czerwiec 2018 (2)
  • maj 2018 (1)
  • marzec 2018 (2)
  • luty 2018 (3)
  • styczeń 2018 (3)
  • grudzień 2017 (2)
  • listopad 2017 (2)
  • październik 2017 (1)
  • wrzesień 2017 (2)
  • sierpień 2017 (2)
  • lipiec 2017 (3)
  • czerwiec 2017 (3)
  • maj 2017 (3)
  • kwiecień 2017 (4)
  • marzec 2017 (2)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Bartosz Borkowski | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: „But you are not alone. I am here with you.”- Obecność Link to: „But you are not alone. I am here with you.”- Obecność „But you are not alone. I am here with you.”- Obecność Link to: „By leczyć ciało ludzkie, konieczna jest wiedza o całości zjawisk.”- Pandemia Link to: „By leczyć ciało ludzkie, konieczna jest wiedza o całości zjawisk.”- Pandemia „By leczyć ciało ludzkie, konieczna jest wiedza o całości zjawisk.”-...
Scroll to top Scroll to top Scroll to top