• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Bartosz Borkowski
  • Blog
  • Recenzje
  • Felietony
  • Pierwsze wrażenia
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Granie z dziećmi- jak NIE należy tego robić.

27 sierpnia 2017/12 komentarzy/w Felietony/Autor Bartosz Borkowski

Dzisiaj proponuję nieco odmiany, nie napotkacie więc zwyczajowego tekstu związanego z konkretną pozycją. W zamian w poniższym materiale przyjrzę się nieco tematowi grania w planszówki z dziećmi. Nie będę się tutaj jednak rozwodził na temat tego, że jest to zjawisko pozytywne, jakie korzyści za sobą niesie itp. Skupię się bardziej na wypunktowaniu pewnych, w moim odczuciu, złych praktyk, na które rodzice zezwalają lub wręcz sami wcielają je w życie. Konsekwencją tego jest natomiast w wielu przypadkach zaburzenie radości płynącej z grania w gronie rodzinnym. No dobrze, przejdźmy zatem do konkretów…

1. Dzieciom należy dawać wygrywać!

W mojej opinii jeden z największych błędów popełnianych przez rodziców. Być może małemu dziecku takie pozorne zwycięstwo przyniesie radość, ale już bardziej dojrzała pociecha zauważy, że coś jest nie tak. Co z tego, że się wygrało, jak rodzic się podłożył i jest to sukces niepełny, który można porównać z braniem dopingu. Nie walczymy przecież o złote mokasyny, wygrana w planszówkę ma dawać satysfakcje z samego faktu pokonania drugiego gracza. Ba, już sama rozgrywka powinna być dobrą zabawą! Teraz pewnie wielu rodziców wzdrygnie się z myślą, że takie podejście zniszczy psychikę naszego dziecka. W moim odczuciu jest jednak zgoła odwrotnie…

Ostatnio często zauważam trend, że w konkursach, zawodach, na rozdaniu świadectw itd. nagradzane są wszystkie dzieci, bez względu na wynik. W moim mniemaniu ma to negatywny wpływ na młodego człowieka, gdyż uczy zasady „czy się stoi, czy się leży, to nagroda się należy”. Podczas wchodzenia w dorosłe życie taki człowiek dozna zapewne wielu smutnych chwil przyswajając „gorzką” prawdę, że nagradzani są zazwyczaj bardziej przygotowani. Warto więc już od młodego wieku uczyć dziecko radzenia sobie z przegraną. Nie po to, żeby wcielił się w rolę wiecznie pokonanego, lecz aby zrozumiał, że zwycięstwo i osiągnięcie celu poprzedza szereg porażek. Bo przegrana to także, a może przede wszystkim, nauka: jaki błąd popełniliśmy, gdzie jest miejsce na poprawę, co można zrobić efektywniej. Ważne przy tym, żeby dzieci rozumiały, że w planszówkach jest to po prostu część zabawy, niekoniecznie coś złego i powód do drwin lub też odbierania radości z sukcesu zwycięzcy. Spróbujcie przy kolejnej partii razem ze swoim podopiecznym przeanalizować rozgrywkę pod kątem popełnionych błędów i przegapionych szans. Ten błysk w oku, gdy kilka partii później wykorzysta on zdobytą wiedzę, żeby zaskoczyć świetnie przemyślanym zagraniem, będzie bezcenny!

No dobra, ale co w momencie, gdy sama charakterystyka planszówki sprawia, że dziecko ma nikłe szanse na wygraną (wszak sytuacja, w której młody gracz może liczyć jedynie na same porażki nie jest zjawiskiem właściwym)? Za chwilę odpowiemy sobie także i na to pytanie…

2. W co dziś gramy? Znowu to?! Nooo dobrze…

Czasami pojawia się chęć rodzinnej rozgrywki w planszówkę, ale wybór tytułu sprawia, że radość pryska u jednej ze stron, niczym bańka mydlana. W moim odczuciu zjawisko nieodpowiedniego doboru tytułu pod rozgrywkę z dziećmi może mieć w swoim podłożu dwie główne przyczyny:

  • Wybór pozycji, z której jedynie rodzić/dziecko czerpie przyjemność– starajmy się znaleźć takie gry, które sprawią, że zarówno osoba dorosła, jak i dziecko z przyjemnością usiądą do rozgrywki. To są oczywiście w dużej mierze dość specyficzne, subiektywne kwestie, można jednak pokusić się o wyekstrahowanie kilku ogólnych wzorców. W przypadku dziecka zniechęcające może być zbytnie skomplikowanie, czas trwania, ale także mało interesująca tematyka i kiepskie wykonanie. Rodzic może zareagować odwrotnie- może czuć awersję przed infantylnymi grami, które nie są angażujące. Większość tych kwestii można relatywnie łatwo rozwiązać, wszak na rynku wiele jest gier o czasie trwania zbliżonym do godziny (który w moim przeświadczeniu jest w tym przypadku optymalny) i ciekawej tematyce np. fantasy. Wymaga to jednak nieco lektury, poszukiwań, ale przede wszystkim poznania preferencji domowników.
  • Wybór tytułu, który nie jest w stanie skompensować różnicy w umiejętnościach między uczestnikami– granie z nastolatkiem zazwyczaj nie będzie obarczone odczuwalną dysproporcją w umiejętnościach graczy. Jednakże nie ukrywajmy, większość 8-10 latków nie jest w stanie konkurować z rodzicem na równym poziomie. Efektem jest albo zniechęcenie rodzica, który musi grać „na pół gwizdka”, albo irytacja malca, bo wiecznie przegrywa. Tutaj w sukurs przychodzi nam jedna z cech planszówek: losowość, która świetnie kompensuje zbyt duże umiejętności dorosłego gracza i niejako naturalnie balansuje w tym kontekście rozgrywkę. Powinniśmy więc zwrócić uwagę na ten aspekt tytułu, w który planujemy grać z mniejszymi dziećmi. Dobrym przykładem takiej pozycji są chociażby Osadnicy z Catanu, ale oczywiście tutaj także zachęcam do własnych poszukiwań.

3. Przymknijmy oko przy przestrzeganiu zasad, to jeszcze dziecko.

Często rodzic ma tendencję do przymykania oka na zasady gry, bo przecież to jest „tylko zabawa” i nic się nie stało, że dziecko 3 razy przerzuciło kość lub dobierało kartę. Gdzie więc leży problem- może w skomplikowaniu zasad? Jeśli dobraliśmy tytuł pod wiek dziecka, to nie wydaje mi się- można jeszcze w ten sposób bronić trzylatka, ale już 6-8 letni gracz zdecydowanie jest w stanie przyswoić reguły tak dobranej gry i ich przestrzegać. Oczywiście możemy przyjąć na początku rozgrywki, że wymogi zwycięstwa dla małolata są lekko zmniejszone względem rodzica lub ustalić inne tzw. „home rules„. Nie dopuszczajmy jednak do sytuacji, gdy młody gracz świadomie łamie reguły rozgrywki, aby za wszelką cenę wygrać. Uczmy uczciwości, równości i poszanowania innych uczestników podczas gry, a nie cwaniactwa, które pozwoli na uzyskanie celu „na skróty”. 

4. Negatywna interakcja jedynie zachęca do agresji i rywalizacji!

Tutaj wypadało by zacząć od pewnej dywagacji. Każdy rodzic pragnie w mniejszym lub większym stopniu zamknąć dziecko w bańce bezpieczeństwa i spokoju, z dala od trosk, rywalizacji i wszelkich złych aspektów świata. Chciałby, żeby jego latorośl czuła się bezpieczne i nie miała styczności z negatywnymi bodźcami. Jest to naturalne zachowanie, aczkolwiek niektórzy popadają w przesadę. W wyniku nadmiernie protekcjonalnego podejścia ofiarujemy dziecku piękne, sielankowe dzieciństwo pełne jednorożców, waty cukrowej i tęczy. Jednak w momencie, gdy taki człowiek dorośnie, dostanie od życia po głowie na pierwszym zakręcie. W mojej opinii, pozbawione sensu jest eliminowanie wszelkiej negatywnej interakcji z tytułów, ponieważ także i ona pełni swego rodzaju walor edukacyjny w rozwoju dziecka. Tutaj jednak młody człowiek uczy się tego zjawiska w kontrolowany i delikatny sposób. Dowiaduje się także, jak przewidywać i bronić się przed pewnymi negatywnymi zachowaniami. Oczywiście my, jako rodzice, świadomie musimy dobierać tytuł do rozgrywki z dzieckiem i nie możemy popaść w przesadę. Wybranie Spartakusa do gry z dziesięciolatkiem będzie pomyłką, ale już taki tytuł, jak Cyklady, czy Small World będą dobrymi pozycjami.

Jako rodzice pamiętajmy też, żeby nie stosować socjotechniki na dzieciach. Sformułowania w stylu „Naprawdę chcesz zaatakować kochaną mamusię? Przecież teraz pęknie jej serce…” niepotrzebnie wzbudzają w młodym graczu poczucie winy i podkopują jego decyzje.

5. Nauka optymalnej rozgrywki według taty.

Dzieci myślą nieszablonowo, są bardzo kreatywne w szukaniu rozwiązania. Niewiele jest rzeczy gorszych, niż człowiek starający się ograniczyć ową kreatywność i wpasować myślenie malca w szablon. Nie ma więc, w moim odczuciu, potrzeby uczenia dziecka, jak ma efektywnie grać, po prostu nauczmy je zasad, ogólnych celów do osiągnięcia w rozgrywce i pozwólmy grać po swojemu. Osobiście niejednokrotnie zdziwiony byłem strategią młodego gracza, która dorosłemu nie przeszłaby nawet przez myśl, a która okazała się nadzwyczaj efektywna. Oczywiście jeżeli widzimy, że dziecko nie radzi sobie z tytułem i permanentnie przegrywa, to powinniśmy pomóc mu w odnalezieniu pewnych niedociągnięć (patrz punkt 1). Chodzi mi bardziej o to, żeby nie starać się na siłę nauczyć „poprawnej” rozgrywki, pozwalając zamiast tego dziecku samemu odkrywać planszówkę.

Osobna kwestię w tym przypadku stanowią gry kooperacyjne. Są one w stanie świetnie integrować poprzez wspólne pokonywanie przeciwności stawianych przez mechanizmy gry. Jednakże czyha tutaj duża pułapka w postaci syndromu lidera, który skutecznie może sprowadzić rolę dzieci do marionetek, niemających jakiegokolwiek wpływu na rozgrywkę (rodzic „wie najlepiej”, jak dobrze grać).

6. Jaki jest walor edukacyjny tej gry?

Ileż to razy słyszałem powyższe pytanie. Czego uczy planszówka? Jaki ma walor edukacyjny? Czy naprawdę to jest najważniejsze, jak bardzo dany tytuł pomoże w matematyce lub rozbuduje słownictwo? Nie zrozumcie mnie źle, to bardzo dobrze, jeśli gra pomaga przyswoić jakąś wiedzę. W przypadku malutkich 2-4 letnich brzdąców, których umysł szczególnie łaknie wiedzy, może być to nawet dość istotne kryterium zakupu. Nie powinien być to jednak czynnik decydujący o wyborze. Chyba mogę bezpiecznie powiedzieć, że każda gra czegoś uczy, nieważne, czy ma to wypunktowane na pudełku i popiera ją Mensa, czy jest to gdzieś zaszyte w mechanice (zresztą już lektura powyższego materiału może przekonać, jak wiele jest w stanie nauczyć granie). Bardziej kierowałbym się więc przy wyborze aspektami omówionymi w punkcie drugim, niż obietnicą nabycia super zdolności poprzez obcowanie z jakąś konkretną pozycją. A priori, gra ma dawać radość grającym. Jeśli moje słowa w dalszym ciągu Was nie przekonują, to powiedzcie, czy taki opis na pudełku tytułu zdjętego z półki wzbudziłby zainteresowanie: W tej odmianie Pandemii musisz wyprasować 3 zalegające rzeczy za każdym razem, gdy pojawi się epidemia. Wynalezienie choroby wymaga natomiast (oprócz pięciu kart w kolorze choroby) umycia naczyń/okien lub poodkurzania.” Ubaw po pachy, co? Tak, dziecka usilne wciskanie nauki pod pretekstem rozrywki też nie bawi. ;)

 
Tak właśnie z grubsza wygląda moja lista najważniejszych z niechcianych zachowań podczas rozgrywek z dziećmi. Oczywiście, nie jest to żaden zbiór obiektywnych faktów popartych pomiarami i latami analiz amerykańskich naukowców, a jedynie moja opinia oparta na pewnym doświadczeniu i obserwacjach. Mam jednak nadzieję, że tych kilka słów przemyśleń przyniesie pozytywny efekt i pozwoli wyeliminować niektóre negatywne zjawiska. Jeśli chcielibyście dodać swoje obserwacje, przemyślenia lub uwagi, to oczywiście zachęcam do komentowania materiału. Przede wszystkim jednak grajmy z dziećmi, gdyż mało jest innych rzeczy, które tak mocno budują relacje rodzinne!

PS. Pamiętajmy, żeby oswajać z grami i uczyć do nich szacunku już od najmłodszych lat! ;)

0 Udostępnień
https://bartoszborkowski.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/76/2017/08/Fel1_5.jpg 682 1024 Bartosz Borkowski https://bartoszborkowski.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/76/2017/03/bartoszborkowski_logo.png Bartosz Borkowski2017-08-27 10:57:042021-01-16 19:13:14Granie z dziećmi- jak NIE należy tego robić.
https://bartoszborkowski.znadplanszy.pl/kontakt/

Bartosz Borkowski
O ile od zawsze byłem pasjonatem gier komputerowych to, o dziwo, nowoczesne gry planszowe poznałem stosunkowo niedawno, bo zaledwie kilka lat temu. Była to jednakże miłość od pierwszego wejrzenia! Za co tak uwielbiam planszówki? Za magię, towarzyszącą pierwszemu otwarciu pudełka wypełnionego pięknymi, tajemniczymi komponentami, za radość płynącą z poznawania mechanik rządzących tytułem, za satysfakcję towarzyszącą wygranej. I wreszcie, a może przede wszystkim, za to, że umożliwiły mi spędzenie wielu niezapomnianych chwil w towarzystwie bliskich mi osób. W swoich tekstach starać się będę zarazić Was swoją pasją, ale i przestrzec przed zawodem, gdyż niestety nie każda planszówka jest gwarancją dobrej zabawy.

Bartosz Borkowski

NAJNOWSZE WPISY

  • Pyrkon 2022 okiem Bartka3 lipca 2022 - 21:29
  • „Nie to, kim jesteś pod spodem, tylko to, co robisz cię określa” – Batman: Wszyscy Kłamią28 maja 2022 - 16:01
  • „Przeznaczenie dostarcza nam kanwę naszej przyszłości” – Destinies10 marca 2022 - 10:51
  • „Jeśli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga Cię tam poprowadzi” – Cooper Island20 marca 2021 - 20:29
  • „Trochę się to kojarzy ze stanem surowym, ale robimy postępy…” – Nanaki14 lutego 2021 - 14:39
  • „Większą część życia spędzamy, śniąc, przede wszystkim na jawie” – Pracownia Snów13 października 2020 - 19:35
  • RPG, czyli krótka historia o uprzedzeniach, odkryciach i fascynacji23 maja 2020 - 15:41
  • „W zmieniającej się gospodarce działanie jest zawsze spekulacją” – Brass: Birmingham8 grudnia 2019 - 20:23
  • „Piękno jest użyteczne. Daje poczucie zakorzenienia, tworzy osobistą historię” – Minerały17 listopada 2019 - 20:24
  • Bractwo Wybrzeża – dodatek do Time Stories1 września 2019 - 17:23

Kategorie

  • Felietony
  • Pierwsze wrażenia
  • Recenzje

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje
  • Pierwsze wrażenia

Archiwa

  • lipiec 2022 (1)
  • maj 2022 (1)
  • marzec 2022 (1)
  • marzec 2021 (1)
  • luty 2021 (1)
  • październik 2020 (1)
  • maj 2020 (1)
  • grudzień 2019 (1)
  • listopad 2019 (1)
  • wrzesień 2019 (1)
  • lipiec 2019 (1)
  • maj 2019 (2)
  • kwiecień 2019 (1)
  • luty 2019 (1)
  • styczeń 2019 (2)
  • grudzień 2018 (1)
  • listopad 2018 (1)
  • październik 2018 (2)
  • wrzesień 2018 (1)
  • czerwiec 2018 (2)
  • maj 2018 (1)
  • marzec 2018 (2)
  • luty 2018 (3)
  • styczeń 2018 (3)
  • grudzień 2017 (2)
  • listopad 2017 (2)
  • październik 2017 (1)
  • wrzesień 2017 (2)
  • sierpień 2017 (2)
  • lipiec 2017 (3)
  • czerwiec 2017 (3)
  • maj 2017 (3)
  • kwiecień 2017 (4)
  • marzec 2017 (2)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Bartosz Borkowski | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: „By leczyć ciało ludzkie, konieczna jest wiedza o całości zjawisk.”- Pandemia Link to: „By leczyć ciało ludzkie, konieczna jest wiedza o całości zjawisk.”- Pandemia „By leczyć ciało ludzkie, konieczna jest wiedza o całości zjawisk.”-... Link to: „Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie.”- Terraformacja Marsa Link to: „Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie.”- Terraformacja Marsa „Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie.”-...
Scroll to top Scroll to top Scroll to top